Wpisy oznaczone tagiem miasto



Historia Torunia

16Miasto zostało założone przez Krzyżaków w 1230 roku. Prawa miejskie zostały nadane w 1264, a od 1280 Toruń należał do Hanzy. Już w XV wieku Toruń zamieszkiwało 20 000 mieszkańców. Wówczas owe miasto znajdowało się na terytorium Prus. Szybko stało się one ważnym ośrodkiem handlowym i kulturowym. Miasto rozsławił także I i II Pokój toruński właśnie tutaj zawarty. 19 października 1466 roku był dniem szczególnie ważnym w historii miasta, gdyż tego dnia miasto na mocy II Pokoju toruńskiego zostało włączone do Królestwa Polskiego. W 1629 odparto pierwsze ataki Szwedów. Po najazdach Toruń zamieniono na twierdzę, w późniejszych czasach jedną z najpotężniejszych w Rzeczpospolitej. II Rozbiór Polski wcielił miasto do Królestwa Pruskiego. Po I Wojnie Światowej na mocy Traktatu Wersalskiego, Toruń ponownie przyłączono do Polski. W 1933 roku otwarto drugi, obecnie nam znany most na Wiśle. W czasie II Wojny Światowej miasto nie zostało znacznie zniszczone. W 1945 roku władze komunistyczne powołały do istnienia Uniwersytet Mikołaja Kopernika. Po wojnie miasto zupełnie przestało się rozwijać, jednaj w latach 70-tych zaczęto realizować nowe inwestycje. Szczególnie w ostatnich latach miasto nabiera piękności, obecnie jest jednym z piękniejszych w Europie. Być może w roku 2016 Toruń będzie Europejską Stolicą Kultury.

Ratusz staromiejski

Ratusz starego miasta w Toruniu jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych budowli w mieście. Znajduje się on na Rynku staromiejskim. Był on zbudowany w XIII wieku, jednak był wiele razy przebudowywany, m.in. w XIV, XVII i XVII wieku. Jest naprawdę wręcz architektoniczną perełką w skali Europy. Jest typowo gotycką budowlą mieszczańską. Budynek ma wymiary 44 x 52 metry jest prostokątem z wspaniałym dziedzińcem w środku. Widok dziedzińca naprawdę robi wrażenie. W 1602 roku według projektu Antoniego Von Obberghena ratusz przebudowano w stylu manierystycznym, jednak ponieważ architekt uszanował gotycki wygląd ratusza, do dziś jest on w niewiele zmienionej formie od tej pierwotnej. Niestety wojska szwedzkie zniszczyły częściowo ratusz, ale został on szybko odbudowany. W latach 1957-64 przeprowadzono gruntowny remont i zaadaptowano budynek na muzeum. Obecnie w ratuszu mieści się Muzeum Okręgowe. Znajdują się tam zbiory sztuki gotyckiej, ale także niezwykle cenne witraże z XIV wieku. Oczywiście w budynku muzeum w Toruniu nie mogło zabraknąć zabytkowych form słynnych pierników. W Sali mieszczańskiej umieszczono portrety sławnych toruńskich mieszczan, m.in. Mikołaja Kopernika oraz obrazy malarzy takich jak Matejko, Witkacy i Krzyżanowski. Na drugim piętrze zaś znajdziemy wystawy tymczasowe.

Miasteczka Hiszpanii

32Małe miasteczko na końcu linii kolejowej wiodącej do parku narodowego Montseny. W pierwszym momencie nie zachęca niczym wspaniałym. Ot zwykłe hiszpańskie miasteczko. Wystarczy raptem 3 godziny by obejść je całe. Warto je odwiedzić w ramach wycieczki w góry Montseny. Ze małej stacji kolejowej którąkolwiek z uliczek można dostać się do jedynego większego placu w miasteczku, którym jest rynek otoczony starymi kamienicami. Zaletą tej mieściny jest wyjątkowo mała ilość turystów. Pewnie ze względu na bliskość takich „hitów” turystycznych jak Barcelona i Tarragona. W Sant Celoni, można raz na jakiś czas wpaść na organizowany przez władze miasta ogólno miastowy rynek wyrobów małych przydomowych „fabryk”. Wartymi skosztowania są kozie sery w różnych formach i zalewach, piwo własnej roboty z małej fabryki robione na czystej wodzie z gór Monsteny, oraz pieczone kasztany, przygotowane jedyne jesienią. Na rynek w Sant Celoni można wybrać się późnym październikiem, poczuć spokój małej wioski i cieszyć się widokiem okolicznych gór. By obejrzeć miasteczko z góry, można wspiąć się na szczyt położony za nowo budującym się osiedlem domków jednorodzinnych, szukając między nimi drogowskazu na mały stary i jak się okazuje na szczycie opuszczony kościół. Dość niespotykana budowa, na wypłaszczeniu niewielkiej góry, z miejscem idealnym na piknik w otoczeniu drzew i ptaków. Sant Celoni nie proponuje wielu atrakcji, ale jego spokój, cisza i nie codzienne jedzenie są dobrą alternatywą na odpoczynek po zwiedzaniu wielkich hiszpańskim metropolii tętniących życiem, choć na chwilę.

Początkowo wydaje się, że wycieczka w głąb miasta zajmie dużo czasu, bo od strony dworca trzeba wspinać się krętymi uliczkami. Jako pierwsze spotkamy pozostałości po romańskim amfiteatrze zbudowany w II wieku naszej ery. Można go obejrzeć z góry lub zdecydować się na możliwość spacerowania po ruinach w cenie niedrogiego biletu (około 4 euro). Dalsza wspinaczka prowadzi nas w otoczenie wysokich budynków, między którymi znajdujemy muzea stare kościoły i opuszczone domu. Tych jest w Tarragonie bardzo dużo. Pośród wielu małych skwerów, w plątaninie uliczek w końcu natrafimy na miejsce, którego brukowane schody wiodą nas do miejskiej katedry. Zwalistej budowli o przyciągającej wzrok fasadzie – ciężkich drzwi okalanych rzeźbami świętych i wielkim, szklanym „okiem” obserwującym każdego przechodnia. Wnętrze katedry pokazuje prawdziwy spokój i ciszę. O ile miasto zmienia swoje oblicze, raz głośniejsze i bardziej kolorowe, raz spokojniejsze i jakby odpoczywający po falach turystów, o tyle świątynia pozostaje niezmienna w swoim kamiennym i wręcz przeszywającym spokoju i ciszy. Ogromne drzwi zupełnie odcinają świat zewnętrzny od niczym niezmąconego spokoju. Tam naprawdę można poczuć samego siebie i bicie własnego serca. Dalej Tarragona proponuje nam małe i urokliwe restauracyjki na skwerku przed i poniżej katedry. W okresie turystycznym rozchodzi się ze szczytów schodów unikatowy widok tłumu ludzi, którzy z przestronnego placu, nagle chcą wszyscy zmieścić się w wąską uliczkę prowadzącą do nowszego centrum miasta. W sercu miasta, na deptaku wiodącym od tarasu z widokiem na morze aż po pomnik „Castellers” – wieży z ludzi. Niesamowita rzeźba pokazująca tradycję miasta i jej mieszkańców. Tu można posłuchać jakie wskazówki przekazuje szef ekipy swoim podopiecznym. Wystarczy przystawić ucho …

Mury miejskie i baszty toruńskie

4Mury otaczające niegdyś cały Toruń są nieodzownym elementem panoramy miasta. Zaczęto je budować już w XIII wieku, lecz w późniejszych czasach często je modernizowano, przebudowywano i rozbudowywano. Niestety w XIX wieku większość murów rozebrano, tak więc do dziś zachowała się tylko część od strony Wisły wraz z zabytkowymi bramami. Dawniej bram było osiem, lecz do dziś zachowały się jedynie trzy. Obecnie spotkamy tylko jeden mur, lecz w średniowieczu murów otaczających miasto było aż trzy oraz fosa. Największe zmiany w architekturze murów obronnych przypadły na XVI wiek, gdyż wówczas technika wojenna zaczęła się bardzo rozwijać, a stare mury nie wytrzymałyby ataku armatniego. Niektóre fragmenty murów miejskich są najstarszymi w Polsce. Jedną z najpiękniejszych bram w murach jest Brama Mostowa, która znajduje się u wylotu ulicy Mostowej. Jej nazwa wywodzi się od drewnianego mostu łączącego dwa brzegi Wisły, który istniał od średniowiecza, aż do II Wojny Światowej. Dzisiejszy most został wybudowany w czasach II RP i istnieje do dziś. W bliskim sąsiedztwie Bramy Mostowej znajdują się w 2 inne wieże: Klasztorna i Żeglarska. Wszystkie bramy oraz mury obronne są przykładem architektury gotyckiej. Zdecydowana większość zabytków Torunia była pierwotnie lub nadal jest zbudowana w stylu gotyckim.

Baszty służyły miastu głównie celom obronnym. Były one umieszczane w bezpośrednim sąsiedztwie murów obronnych. W czasach świetności miasta baszt było aż 30. Dawały one zdecydowaną przewagę w odpieraniu ataków na miasto. Do dziś zachowało się jedynie dziewięć, chociaż biorąc pod uwagę wszystkie wojny, w których atakowano Toruń, jest to i tak dużo. Zarówno najbardziej znaną jak i najciekawszą basztą jest Krzywa Wieża. Z budowlą tą wiąże się wiele legend. Zbudowana została w XIV wieku, niestety na niestabilnym i grząskim gruncie. Już w tym samym wieku jej usytuowanie dało efekt przechylenia wieży o 146 cm na 15 metrów jej wysokości. Jest dość dużo, dlatego wieża wygląda naprawdę imponująco, mimo, że nie jest ona zbyt wysoka. Ciekawą basztą jest także Monstrancja, która swoją nazwę zawdzięcza naczyniu liturgicznemu, na którego wizerunek jest stylizowany jej szczyt. Cechą, która odróżnia je od innych toruńskich baszt jest jej kształt. Jest ona zbudowana na planie ośmioboku, w przeciwieństwie do innych baszt. Nie tylko Krzywa Wieża jest owiana legendami, bowiem baszta Koci Łeb jest również związana z legendą o kocie, który bronił miasta. Oprócz wyżej wymienionych baszt zachowały się jeszcze: Wartownia, Gołębnik, Żuraw oraz 3 bezimienne. Prawie z każdą z baszt na terenie Torunia wiąże się jakaś ciekawa historia.

Korea Południowa i Niemcy

6Życie w jednym z najbardziej rozwiniętych gospodarczo krajów Azji to mieszanina tradycji i postępu. Szczególnie widoczne jest to w stolicy państwa – Seulu. Postępujące zmiany symbolizuje widok południowej bramy miasta: Nandaemun – symbolu Korei, jej starej kultury i historii, stojącej pośrodku ruchliwego ronda i otoczonej nowoczesnymi biurowcami. Ta mała pagoda w milionowej metropolii wydaje się być symbolem społeczeństwa, dla którego historia toczy się aż nazbyt szybko. Starsi Koreańczycy nadal pamiętają archaiczne wręcz stosunki społeczne sprzed II wojny światowej. Byli świadkami przejścia z epoki tradycyjnego rolnictwa do ery komputerów. O ile w 1962 roku – roku wprowadzenia “pierwszego pięcioletniego planu rozwoju gospodarki” – dwie trzecie społeczeństwa żyło z rolnictwa, o tyle w latach 70. grupa ta stanowiła połowę, a dziś już tylko jedną czwartą społeczeństwa Korei. Pokolenie młodych Koreańczyków nie chce uprawiać ryżu. Przyciągają je tętniące życiem metropolie: Seul, Kwangdzu czy Pusan. Ceną rozwoju jest brak wolnego czasu. Koreańczycy jeszcze do 2003 roku pracowali średnio 55 godzin tygodniowo. Wyprzedzili nawet znanych z pracowitości Japończyków. Przykład szybko idącego postępu, warto się temu przyglądnąć z bliska.

Wycieczka do tego państwa z pewnością będzie bardzo pouczająca. Można się wiele nauczyć od naszych sąsiadów. W 1945 roku Niemcy były zniszczone: wiele miast i obiektów przemysłowych alianci zrównali z ziemią. Lecz pojawiła się zarazem szansa odbudowania od podstaw gospodarczych i społecznych struktur Niemiec. Dzięki potężnej pomocy Ameryki oraz typowej dla Niemców pracowitości i wytrwałości gospodarka “stanęła na nogi”. Na dodatek stało się to szybciej, niż można było przypuszczać: w latach 50. cud gospodarczy w Niemczech zadziwił świat, a pod koniec owego dziesięciolecia kraj położony między Morzem Północnym i Alpami ponownie stał się jedną z potęg gospodarczych. “Ojcem” i architektem odbudowy gospodarczej Niemiec był Ludwig Erhard – minister gospodarki w rządzie kanclerza Konrada Adenauera, który walnie przyczynił się do wprowadzenia “gospodarki wolnorynkowej uwzględniającej potrzeby społeczne”. Utrwalenie wolnego rynku, w powiązaniu z silnym państwem oraz siecią świadczeń socjalnych, stało się wzorem dla wielu krajów. Obecnie Niemcy są nadal drugą potęgą handlową świata, ale kryzysy strukturalne w gospodarce (upadek tradycyjnych sektorów, rosnące bezrobocie, zanieczyszczenie środowiska naturalnego) kładą się cieniem na tym kraju cudu gospodarczego.

  • ExpressTravel.pl

    Fruwamy, gdzie nas wiatr poniesie, skusi promocyjna cena, zachęci obiecująca oferta, albo przyciągnie szyld reklamy. Świadomie czy nieświadomie budzimy w sobie pragnienie odkrycia nowego, nieznanego. Dopóki nie zasmakujemy smaku przygody, nie będziemy wiedzieli jak to jest odkrywać „dzikie” lądy. Codzienność bywa przytłaczająca. Praca-dom, praca-dom, albo szkoła-dom. Nic innego nie oglądamy. Wszędzie biegiem, zawsze za mało czasu. I nawet gdyby doba miała 25 godzina dla nas i tak byłoby to za mało na załatwienie wszystkich spraw. Dlatego, gdy mamy kilka dni wolnego urywamy się z tej monotonii. Chcemy odpocząć, zrelaksować się, oderwać na chwilę od zwykłej rutyny i grafiku dnia. Po prostu.. tęsknimy za prawdziwą beztroską i brakiem problemów. Dużo jesteśmy w stanie zapłacić za chwilę zapomnienia. Nasza dusza odkrywcy zawsze jest pobudzona, w mniejszym lub większym stopniu. Szukamy miejsca dla siebie na świecie, tam gdzie głębia wody i szum wiatru będą koiły nasze roztrzęsione serca. Potrzebujemy takiego azylu, gdzie będziemy mogli uciec, kiedy będziemy już mieli po wyżej uszu naszego, prawie już niezależnego od nas, życia. Ciekawą opcją na podróżowanie są wycieczki typu last minute.